Nie bądź tylko Gapiem. Weź aktywny udział w dyskusji i zarejestruj się już teraz. Rejestracja

Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11

Odpowiedz w temacie

Rozmowy o emigracji


Luźne rozmowy na luźne tematy

Opcje      Szukaj
Post 28 wrz 2017, o 05:30
 Re: Rozmowy o emigracji
Uczestnik GP
Uczestnik GP
Avatar użytkownika

Dołączył: 20 kwi 2003, o 00:24
Skąd: z rzeszowa, ze stali
Posty: 1330

Zobacz profil 
Jasiek napisał(a):
Ja widze, ze spoleczenstwo polskie strasznie (zdecydowanie za bardzo) przejmuje sie kazda jedna rzecza, ktora wydarzy sie w polityce, a media to wszystko podgrzewaja, podajac wiekszosc wiadomosci z zakresu polityki, do tego felietony i jeszcze specjalnie pod kazdym artykulem komentarze. Czesto rowniez dziela Polakow poglady i rodzi sie wrecz miedzy ludzmi pogarda, a nawet nienawisc. To jest ogromny problem.
Gdybyś miał możliwość oglądać telewizję partyjną czyli TVP, to zrozumiałbyś dlaczego się tak dzieje. Zwłaszcza kanał TVP Info to zwykła szczujnia, gdzie takiej propagandy i kłamstw to moi rodzice nawet w stanie wojennym nie widzieli, a widzieli prezenterów Dziennika Telewizyjnego w mundurach. Na wypowiedzi ludzi z PiS to szkoda słów komentarza, niestety mają poklask swoich wiernych wyznawców, których tu i na forum można spotkać. Z drugiej strony to korzystnie dla twej higieny psychicznej, że tego nie widzisz i nie słyszysz.
kamyk napisał(a):
[Na tym forum również czytałeś o tym, że po ulicach Rzeszowa grasują bojówki ONR i MW, polscy żołnierze Portugalczyków biją itd.
Kto pisał o żołnierzach bijących Portugalczyków? Na pewno nie ja. Przypomnij może. Bojówki to grasują, resoviackie w Rynku.


           
Post 28 wrz 2017, o 08:54
 Re: Rozmowy o emigracji
Reprezentant kraju
Reprezentant kraju
Avatar użytkownika

Dołączył: 18 sty 2005, o 18:08
Posty: 556

Zobacz profil 
karolcia napisał(a):
...

"Olu!. Idźźźź.... zobacz co jest dziś na obiad w bufecie".

Jasiek napisał(a):
Ten tradycyjny, zytni

Ja z tego co zauważyłem to teraz w modzie jest, w każdej pipidówce, powrót do tradycyjnych piekarnii. Wina tego gówna sprzedawanego w hipermarketach. Kiedyś wszedłem sobie do takiej jednej piekarni i przez 10 minut nie mogłem zdecydować się, który chleb wybrać. Taki wybór. W IRL dobry, przypieczony Sourdough w Dunnes Stores to wydatek 3.60€.
W tej wyśnonej Australii to nie mieliście czasem afery z pieczywem pieczonym już wcześniej, a potem mrożonym. I ten szit sprowadzany był właśnie z ..... Irlandii :biggrin: krainy, gdzie komercja i lenistwo spowodowało, że rządzi tu papier, który nadaje się jedynie na tosta.

Jasiek napisał(a):
W Polsce srednia krajowa brutto to moze i jest 4493 zl, ale na reke jest okolo 3 tys zl, jesli wierzyc temu artykulowi, co wkleilem nieco wczesniej.
Ale dochodza jeszcze roznej masci socjaly i dofinansowania, ktore ten przecietny Aussie dostanie, a ktorych nie dostanie Polak, bo jego wlasny kraj po prostu slabo sie nim opiekuje

Dokłądnie to prawie 3200 zł na rękę. O socjalach to nie rozmawiamy. Ja gdzieś tam sprawdzałem na jakiejś stronce australijskiej, że z tych 1500$ to wszystkie podatki to około 400$, ale zaraz moje wątpliwości pewnie rozwiejesz.

Jasiek napisał(a):
Ja widze, ze spoleczenstwo polskie strasznie (zdecydowanie za bardzo) przejmuje sie kazda jedna rzecza, ktora wydarzy sie w polityce, a media to wszystko podgrzewaja, podajac wiekszosc wiadomosci z zakresu polityki, do tego felietony i jeszcze specjalnie pod kazdym artykulem komentarze.

W irlandzkiej prasie poza brukowcami, tematy polityczne królują. Masę masz komentarzy wręcz rozkazujących Ci jak masz myślisz. Róznica między krajami zachodnimi, a Polską jest taka, że na zachodzie nie masz żadnej dyskusji. Tak jakby Schetyna debatował z Kopacz, Budką i Tuskiem.
W kampanii referendalnej w sprawie małzeństw homo, w Irl prasie artykułów wspierających kampanię na TAK było ponad 55%, neutralnych było 28%, wspierających NIE tylko 17%. Tak tutaj wygląa pluralizm.


           
Post 28 wrz 2017, o 11:07
 Re: Rozmowy o emigracji
Legenda
Legenda
Avatar użytkownika

Dołączył: 29 sie 2004, o 11:25
Skąd: Sydney
Posty: 7547

Zobacz profil 
Kamyk, oto jak w Australii to wyglada ze statystycznymi zarobkami

http://www.abs.gov.au/ausstats/abs@.nsf/mf/6302.0

Ordinary hours to maksimum 38 godzin tygodniowo

https://www.fairwork.gov.au/employee-entitlements/hours-of-work-breaks-and-rosters/hours-of-work

Jesli wierzyc tym w miare swiezym statystykom, przecietny Australijczyk pracujacy na pelny etat zarabia rocznie $83,636.8 brutto rocznie + 9.5% superannuation (dodatkowe wplaty na prywatny fundusz emerytalny).

Podatek progresywny wyglada tak: https://www.ato.gov.au/rates/individual-income-tax-rates/

Na tej podstawie ow statystyczny Australijczyk placi $18,728.96 podatku dochodowego, zatem na reke dostaje $64,907.84 rocznie czyli $5,408.99 miesiecznie lub $1,248.23 tygodniowo. Jedynym dodatkowym podatkiem bedzie Medicare (panstwowe ubezpieczenie medyczne), wynosi ono 2%, czyli w tym przypadku $1,672.64 rocznie.

Cytuj:
W tej wyśnonej Australii to nie mieliście czasem afery z pieczywem pieczonym już wcześniej, a potem mrożonym. I ten szit sprowadzany był właśnie z ..... Irlandii :biggrin: krainy, gdzie komercja i lenistwo spowodowało, że rządzi tu papier, który nadaje się jedynie na tosta.


Nie wiem niestety nic o wspomnianym skandalu. Mamy tu natomiast chleb tostowy jak i nie-tostowy. Duzo jest rowniez bulek. Supermarkety wypiekaja je na miejscu, ale sa rowniez mniejsze piekarnie. Ja od lat kupuje chleb "wholemeal bread" podobny jak tutaj na zdjeciu (ale zazwyczaj innej marki) https://lowerspendings.com/products/bscdWTQXMkH/Wholemeal-Sliced-Bread i jestem z niego bardzo zadowolony.

Cytuj:
W irlandzkiej prasie poza brukowcami, tematy polityczne królują. Masę masz komentarzy wręcz rozkazujących Ci jak masz myślisz. Róznica między krajami zachodnimi, a Polską jest taka, że na zachodzie nie masz żadnej dyskusji. Tak jakby Schetyna debatował z Kopacz, Budką i Tuskiem.


Jestem przekonany, ze tak nie jest. Po prostu jest mniejsze zroznicowanie pogladow.

Cytuj:
W kampanii referendalnej w sprawie małzeństw homo, w Irl prasie artykułów wspierających kampanię na TAK było ponad 55%, neutralnych było 28%, wspierających NIE tylko 17%. Tak tutaj wygląa pluralizm.


My tu mamy podobna kampanie, nawet trwa w tej sprawie referendum. Oczywiscie zaglosowalem na "Yes", bo w pelni zalegalizowanie tych malzenstw popieram (warto dodac, ze w Australii od lat zwiazki homo sa legalne, ale w formie de facto), ale nie podoba mi sie trend atakowania tych, co glosuja na "No". I nie tylko mnie. Zaczely sie tu rozne kampanie w kierunku "No"- nie dlatego, ze ludzie sa przeciwko malzenstwom homo, bo zdecydowana wiekszosc spoleczenstwa jest na tak, ale ze wzgledu na agresje w kierunku ludzi glosujacych na "No". Tolerancja polega m.in. na tym, ze szanujesz poglady drugiego czlowieka, o ile nie ograniczaja twojej wolnosci, nie sa obrazliwe czy agresywne. Zaglosowanie na "No" nie jest w zaden sposob agresywne ani obrazliwe - jest to po prostu wyrazenie wlasnego zdania. I w tej kwestii popieram - nalezy sie stanowczo temu sprzeciwic.

_________________
Regards from Sydney
Jasiek vel. Dom J.

"We all change. When you think about it, we're all different people, all through our lives. And that's ok, that's good. You've gotta keep moving. So long as you remember all the people that you used to be" - Dr Who, "The Time of the Doctor"


           
Post 28 wrz 2017, o 11:53
 Re: Rozmowy o emigracji
Reprezentant kraju
Reprezentant kraju

Dołączył: 11 wrz 2005, o 02:30
Posty: 580

Zobacz profil 
Jasiek napisał(a):

Cytuj:
W irlandzkiej prasie poza brukowcami, tematy polityczne królują. Masę masz komentarzy wręcz rozkazujących Ci jak masz myślisz. Róznica między krajami zachodnimi, a Polską jest taka, że na zachodzie nie masz żadnej dyskusji. Tak jakby Schetyna debatował z Kopacz, Budką i Tuskiem.


Jestem przekonany, ze tak nie jest. Po prostu jest mniejsze zroznicowanie pogladow.


Niestety nie masz racji. Jest to tzw. (prawie przymusowa) poprawność polityczna.

Jasiek napisał(a):
Cytuj:
W kampanii referendalnej w sprawie małzeństw homo, w Irl prasie artykułów wspierających kampanię na TAK było ponad 55%, neutralnych było 28%, wspierających NIE tylko 17%. Tak tutaj wygląa pluralizm.


My tu mamy podobna kampanie, nawet trwa w tej sprawie referendum. Oczywiscie zaglosowalem na "Yes", bo w pelni zalegalizowanie tych malzenstw popieram (warto dodac, ze w Australii od lat zwiazki homo sa legalne, ale w formie de facto), ale nie podoba mi sie trend atakowania tych, co glosuja na "No". I nie tylko mnie. Zaczely sie tu rozne kampanie w kierunku "No"- nie dlatego, ze ludzie sa przeciwko malzenstwom homo, bo zdecydowana wiekszosc spoleczenstwa jest na tak, ale ze wzgledu na agresje w kierunku ludzi glosujacych na "No". Tolerancja polega m.in. na tym, ze szanujesz poglady drugiego czlowieka, o ile nie ograniczaja twojej wolnosci, nie sa obrazliwe czy agresywne. Zaglosowanie na "No" nie jest w zaden sposob agresywne ani obrazliwe - jest to po prostu wyrazenie wlasnego zdania. I w tej kwestii popieram - nalezy sie stanowczo temu sprzeciwic.


30 lat temu była mowa o tolerancji. Teraz jest (gdzieniegdzie) równoupranienie. Za 20 lat będzie przymus homo.


           
Post 28 wrz 2017, o 12:37
 Re: Rozmowy o emigracji
Legenda
Legenda
Avatar użytkownika

Dołączył: 29 sie 2004, o 11:25
Skąd: Sydney
Posty: 7547

Zobacz profil 
Cytuj:
Niestety nie masz racji. Jest to tzw. (prawie przymusowa) poprawność polityczna.


Niektorzy oczywiscie przymuszaja te poprawnosc polityczna i podalem przyklad z Australii, ktoremu spoleczenstwo i wiele osob publicznych sie postawilo. Ale nie czarujmy sie - wiekszosc spoleczenstw zachodnich z Australia wlacznie popiera malzenstwa homo i dlatego trwa ich legalizacja. I jest to dobre, bo malzenstwa homo nie szkodza nikomu. W Polsce ludzie w to nie chca uwierzyc i wydaje im sie, ze to z przymusu. No coz... ogromna roznica kulturowa, jak juz pisalem i lata mina zanim to sie zmieni.

Oczywiscie, przesadzona poprawnosc polityczna to glupota i jest szkodliwa. Doprowadzila chociazby do kryzysu uchodzcow w Europie, bo ktos (Merkel i paru innych liderow UE) chcial byc nazbyt poprawny politycznie.

Cytuj:
30 lat temu była mowa o tolerancji. Teraz jest (gdzieniegdzie) równoupranienie. Za 20 lat będzie przymus homo.


Nie bedzie zadnego przymusu. Kto bedzie homo, bedzie homo, a kto nie bedzie, to nie bedzie. Bedzie to po prostu cos tak naturalnego jak dzisiaj jest kobieta za kierownica czy kobieta dyrektorka/managerka badz malzenstwo Azjatki z Europejczykiem i Afrykanki z Latynosem i nikogo nie bedzie to dziwic. Nikt nie bedzie nikogo zmuszal do tego, ze musi byc homo, a jesli zdarza sie przypadki, beda mocno pietnowane, a w ekstremalnych przypadkach traktowane jako przestepstwo.

Straszenie, ze bedzie przymus homo to swietne narzedzie populistow i konserwatystow oraz religii, zeby spoleczenstwo sie balo na to otworzyc. I jak widac, w Polsce dobrze dziala.

Swietny przyklad w takim straszeniu pochodzi z... Australii. Przez lata mielismy tutaj "white policy"i wpuszczalo sie tylko bialych. W latach 70-tych 20 wieku przepis zniknal i na nic nie zdaly sie krzyki populistow, ze to bedzie koniec Australii, katastrofa i w ogole. Dzisiaj Australia to nadal Australia, a ze multikulturowa? Niemal zawsze byla, tyle ze dawniej tych kultur bylo mniej, a przez te ostatnie 50 lat po prostu ich przybylo.

_________________
Regards from Sydney
Jasiek vel. Dom J.

"We all change. When you think about it, we're all different people, all through our lives. And that's ok, that's good. You've gotta keep moving. So long as you remember all the people that you used to be" - Dr Who, "The Time of the Doctor"


           
Post 28 wrz 2017, o 13:05
 Re: Rozmowy o emigracji
Reprezentant kraju
Reprezentant kraju

Dołączył: 11 wrz 2005, o 02:30
Posty: 580

Zobacz profil 
Hmmm, najpierw opisujesz pewną sytuację, później "odwracasz kota ogonem" wciskając uzasadnienie z innej "branży". Już właśnie atakowanie tych "No" pachnie przymusem i przegięciem, a być może nawet ekstremizmem. Bo nic mi do tego, co, kto i z kim, chodzi mi o "siłowe" narzucanie pewnych poglądów i zachowań robione w często karykaturalny sposób. To działa w różne strony. Np. narzucanie jedynie słusznego światopoglądu w PL, poprawność polityczna w UE, kwestia antysemityzmu itd. itp.


           
Post 28 wrz 2017, o 13:25
 Re: Rozmowy o emigracji
Legenda
Legenda
Avatar użytkownika

Dołączył: 29 sie 2004, o 11:25
Skąd: Sydney
Posty: 7547

Zobacz profil 
Tu masz przyklad tego, o czym pisze... jak chec tolerancji w sprawie homo przerodzila sie w rasizm.

http://www.news.com.au/lifestyle/gay-marriage/ugly-and-racist-samesex-marriage-rant-caught-on-camera/news-story/5d7ca0d44f29b267161c6f3ace2ce21f

Stosunek "Yes" do "No" w Australii wedlug tutejszych oszacowan wynosi 70% do 30%.

_________________
Regards from Sydney
Jasiek vel. Dom J.

"We all change. When you think about it, we're all different people, all through our lives. And that's ok, that's good. You've gotta keep moving. So long as you remember all the people that you used to be" - Dr Who, "The Time of the Doctor"


           
Post 28 wrz 2017, o 15:14
 Re: Rozmowy o emigracji
Reprezentant kraju
Reprezentant kraju

Dołączył: 11 wrz 2005, o 02:30
Posty: 580

Zobacz profil 
Bez manipulacji proszę :)
>>The same-sex marriage debate has prompted a wave of vitriol from both sides, with marketing experts slamming the “invasive” and “grubby” tactics from both Yes and No campaigns.<<


           
Post 28 wrz 2017, o 23:29
 Re: Rozmowy o emigracji
Legenda
Legenda
Avatar użytkownika

Dołączył: 29 sie 2004, o 11:25
Skąd: Sydney
Posty: 7547

Zobacz profil 
No wiec wlasnie... tu przestalo sie rozbijac o legalizacje malzenstw homo, a teraz bardziej chodzi o to, w jaki sposob obie strony prowadza kampanie i polityczne gry. Media bardzo ladnie pokazuja prawde, co sie dzieje. Jedni i drudzy wyraznie zapomnieli, o co tu tak naprawde chodzi (i co notabene stanie sie bez wzgledu na to, jakie cuda obie strony beda wyprawiac w tej kampanii). Jako ciekawostke dodam, ze nawet niektorzy geje i lesbijki glosowali przeciw legalizacji.

Teraz pare starszych wpisow
Karolcia:
Cytuj:
Gdybyś miał możliwość oglądać telewizję partyjną czyli TVP, to zrozumiałbyś dlaczego się tak dzieje. Zwłaszcza kanał TVP Info to zwykła szczujnia, gdzie takiej propagandy i kłamstw to moi rodzice nawet w stanie wojennym nie widzieli, a widzieli prezenterów Dziennika Telewizyjnego w mundurach.


Przyznaje, ze tej jednej atrakcji nie zaliczylem, ale rodzice polecili mi, abym sobie obejrzal wiadomosci na TVN o 19, a potem na TVP o 19.30 (albo w odwrotnej kolejnosci, juz nie pamietam). Jedni cale wiadomosci to jechanie na opozycje, drudzy cale wiadomosci to jechanie na rzad. I takie wzajemne podzeganie wzajemnej nienawisci. Silnie upolitycznione, siejace negatywizm i podburzajace narod. Obie strony. Znow ta sama polaryzacja, o ktorej pisal Ritchie. Bardzo zle zjawisko.

Kamyk
Cytuj:
Jedna ogromna różnica w porównaniu z zachodem, gdzie Polska wychodzi na +, to znudzone hordy nastolatków, a niekiedy i gówniarzy, którzy czują się bezkarnie. W Irlandii to mam czasami wrażenie panuje pajdokracja. Ileż to razy widać grupki nawet i 11-latków w których prym wiodą młode siksy, którzy wejdą do autobusu i drą się na całego ryja, w tym czasie starsi Irlandczycy potulne spuszczają łby i udają że nie słyszą, albo podgłaszają muzykę w ajfonie. Potrafią obrzucać CI samochód kamieniami w niektórych dzielnicach.


Nie wiem, jak jest dzisiaj, ale ja pamietam podobne hordy nastolatkow, wcale nierzadko rowniez takich po 11 - 12 lat krecace sie czy po Krakowskiej Poludnie czy po Kmity czy Baranowce, kiedy ja bylem mlodszy. W pewne czesci miasta albo nie chodzilo sie w ogole, a juz po ciemku to na pewno. Byl problem m.in. na linii Stal - Resovia i dzialal bez wzgledu na wiek. Poniewaz minelo od tego czasu wiele lat, a mnie w Polsce juz wielu lat nie ma, nie wiem, jak to sie zmienilo. Mimo wszystko podczas tego krotkiego pobytu tez pare rzeczy widzialem. Glosne siksy w autobusie? Mialem to samo w autobusie Katowice - Krakow, tyle ze dziewczyny byly starsze, pewnie kolo 20 lat. Glosne rozmowy, smiechy i tak przez cala podroz, ze caly autobus ich slyszal. Dopiero pod koniec podrozy moj 5-letni syn zaczal je zaczepiac, wiec mialy troche rozrywki, probujac sie z nim dogadac po angielsku i zrobilo cie ciut spokojniej. Agresja dzieci? Takiej jak w Polsce podcas tego poltora tygodnia nie spotykam tutaj w Australii. Wyobraz sobie takiego 8 - 9 letniego dzieciaka wpadajacego na jeden z placow zabaw gdzies miedzy Zbyszewskiego a Lewakowskiego. Rodzicow ani sladu, a ten zaczyna sypac specjalnie piaskiem na wszystkie strony i robia piaskowa wojne z kolega. Zero jakiejs wyobrazni, ze przeciez na placu zabaw sa jeszcze inni ludzie. Piasek leci w oczy dzieciom, te mniejsze zaczynaja plakac, krzyczec, w tym moj syn, ktoremu ten piasek wyladowal w oczach (choc wcale niewykluczone, ze sypnal go ktos inny). I taki niepilnowany dzieciak robi sobie bezkarnie co chce. Co to w ogole jest? Innym razem idziemy na jeden z placow zabaw wewnatrz centrum handlowych. Dzieci bawia sie na trampolinie. I nagle wpadaja nieco starsze dziewczynki z mlodszymi siostrami/kolezankami i wszystkie dzieci wyganiaja, bo "teraz one sie tutaj bawia". Gdy dzieci probuja wracac na owa trampoline, sa ostro przeganiane. Znow nie widac rodzicow, ktorzy gdzies tam sobie siedza w miedzyczasie i nie zwracaja uwagi. Moja zona obserwuje i nie wierzy, choc przeciez dzieci w AU tez sie ze soba bija czy dochodzi do konfliktow. Maly do mnie przychodzi i sie pyta "tato, czemu tu tak jest?". No i co mu mam powiedziec? Po paru takich wydarzeniach zaczynamy mu po prostu tlumaczyc, zeby byl ostrozny, bo wyglada na to, ze wsrod dzieci w Polsce jest duzo wiecej agresji niz w Australii.

_________________
Regards from Sydney
Jasiek vel. Dom J.

"We all change. When you think about it, we're all different people, all through our lives. And that's ok, that's good. You've gotta keep moving. So long as you remember all the people that you used to be" - Dr Who, "The Time of the Doctor"


           
Post 29 wrz 2017, o 08:34
 Re: Rozmowy o emigracji
Reprezentant kraju
Reprezentant kraju
Avatar użytkownika

Dołączył: 18 sty 2005, o 18:08
Posty: 556

Zobacz profil 
Jasiek albo kręcisz i Cię nieźle fantazja ponosi, albo wciąż po latach próbujesz dalej się przekonywać, że słusznie zrobiłeś opuszczając te tereny dzikich. Kilkaset osób przyjedzie do Polski i w ciągu kilkunastu dni nie spotyka je tyle złego co Ciebie w ciągu godziny. :D
Gdybym nie znał Twoich wpisów na tym forum to pomyślałbym, że to wpisy ludzi typu: Engelking, Bikont, CHyra albo Peszek.

Jasiek napisał(a):
W pewne czesci miasta albo nie chodzilo sie w ogole, a juz po ciemku to na pewno. Byl problem m.in. na linii Stal - Resovia i dzialal bez wzgledu na wiek.

Chyba w zupełnie innych miastach mieszkaliśmy. Konflikt na linii Stal-Resovia w latach 90-tych nie był prawie w ogóle nie odzczuwalny. W Rzeszowie królował żużel. Na piłkę chodzły garstki. Przecież w tych latach młynki to były góra 50-100 osób. Na derbach max 250 ( w tym wielu z Łodzi).

Cytuj:
Ja od lat kupuje chleb "wholemeal bread" podobny jak tutaj na zdjeciu (ale zazwyczaj innej marki)

Zupełnie zzachodziałeś. Widzę, że całkowicie przestawiłeś układ pokarmowo-trawienny na to zachodnie-modyfikowane coś co nazywają nie wiem czemu "bread". Nic dziwnego, że z żoną mieliście problemy z typowym polskim chlebem pszennym.
Jasiek trzeba było zajadać się tym polskim chlebem do woli i zabrać trochę do Australii.
Popatrz na skład tego czegoś co wkleiłeś.
Cytuj:
Wholemeal Wheat Flour (67%), Water, Yeast, Wheat Gluten, Vinegar, Iodised Salt, Canola Oil, Soy Flour, Vegetable Emulsifier (471, 481, 472e), Mineral Salt (Calcium Carbonate), Vitamins [Thiamin, Folic Acid].

Olej Canola z kanadyjskich upraw rzepaku z GMO, których upraw podobno nie ruszy nawet "Randap", ocet, kilka emulgatorów. Po co to.
Jak ja widzę, tego rodzaju chleby typu papier-gąbka omijam od lat z daleka. Kilka razy z musu musiałem taki kupić. Zostaw taki chleb na jakiś czas i zobacz co z niego zostanie. Polski chleb pszenny po prostu szczerstwieje, ten spleśnieje i zamieni się w maź.
Tymczasem kupisz sobie zwykły polski chleb pszenny w skłądzie którego masz:
- mąka pszenna - mąka żytnia - woda - naturalny zakwas - drożdże - serwatka - sól
Ja w Irlandii kupuje też polski chleb wypiekany na miejscu w składzie, którego mam: mąka razowa, woda, sól (bez drożdży).
Im mniej składników tym lepiej.
Do łez bawi mnie ten zachodni styl życia (fit, healthy....) który kończy się na tym, że ładują w siebie produkty typu low fat, sugar free. Wieczorne bieganie wzdłuż zakopconej ruchliwej ulicy, take away od Chińczyka, który ładuje tony glutaminianu sodu w jedzenie co po prostu czuć. Oczywiście do pracy to już trzeba samochodem, nawet jak jest to dystans 1 km.
Wszyscy professionals, młodzi bogowie, chcą być fit, ale jak przychodzi do karmienia dziecka, to od pierwszych dni życia, plastikowa butelka. Na porodówkach tutaj widać zawsze kto jest z Polski lub Europy Środ-Wschodniej. Dzieciaki karmione piersią. Rząd irlandzki od lat prowadzi kampanię zachęcającą matki do naturalnego karmienia, ale nie przynosi to dobych rezultatów. Statystyki poprawiają im właśnie młode Polki.
W tym względzie, Irlandia jest daleko w tyle za krajami Afryki.

Chleb tej marki, którego link wkleiłeś, to właśnie ta firma Coles, która musiała zapłacić karę za oszukiwanie Australijczyków.
https://www.accc.gov.au/media-release/c ... -promotion
Nawet irlandzki Irish Times tak opisał australijski chleb:
Australian bread: a bit Irish, German and not so fresh
https://www.irishtimes.com/business/ret ... -1.2174021
Choć nie wiem czemu Irlandczycy się śmieją z Australii, skoro to samo badziewie jedzą od lat.

A i pamiętaj Jaśku, że jak będziesz w domu gościł jakiegoś żyda albo muzułmanina to broń Boże, nie częstuj ich tym chlebem, bo mogą, a raczej na pewno obrażą się.

Jasiek napisał(a):
Jestem przekonany, ze tak nie jest. Po prostu jest mniejsze zroznicowanie pogladow.

Pięknie to Jasiek ująłeś. To się nazywa mniejszym zróżnicowaniem poglądów takim, że poglądy Magdaleny Środy zostałyby uznane za akceptowalne, mieszczące sę w granicach debaty, a spokojnych Marka Jurka czy Jarosława Gowina za homofobiczne, dzielące, nienawistne, rasistowskie i faszystowskie.
Irlandzka kampania na Yes, była mocno finansowana z zagranicy, na mieście przewaga banerów była ogromna, przewagę w mediach opisałem, sprytnie nie mówiono za wiele wprost o tym, że to dla środowisk lgbt, tylko odwoływano się do kompleksów i słowa "equality". Tę tolerancję i otwartość do debaty to widać tu na każdym kroku co prowadzi do do tego aby doprowadzić do tzw. "mniejszego zróżnicowania poglądów".
Ja polecam przejść się na tutejszy Marsz Dla Życia, który organizowany jest co rok. Przechodzi on przez główną ulicę Dublina O'Connell Street. Zbieta się jak co roku kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy proliferów i sobie idą. Po drodze jest kontrmanifestacja przeciwników tzw. prochoice w gornie których spotkasz różnej maści lewaków od anarchistów, marksistów na antifie skończywszy. DO tego niezastąpione środowiska lgbt, w których prym wiodą lesbijki walczące o prawo do aborcji (sic!), feminstki a nawet grupki satanistów.
I tak to jest zorganizowane, że uczestnicy Marszu Dla Życia muszą przejśc pomniędzy grupkami tych lewaków. Co się wtedy dzieje. Przypomina to ścięzki zdrowia, tylko że zamiast pałowania są wyzwiska, zaciśnięte pięści, obelgi. Taki seansik nienawiści od ludzi z maksymalnie napiętymi mięsniami twarzy.
Raz obejrzałem sobie dokument w irl telewizji o irlandzkich nastolatkach. Pierwszy przykład nastolatka. Oczywiście rzekomy gej i jego łzawa historia. Jak tego nie nazwać jak nachalną propagandą. Taka jest taktyka prowadząca do tego, że w końcu dla świętego spokoju, machnie się ręką i pozwoli na kolejne postulaty.

karolcia napisał(a):
Kto pisał o żołnierzach bijących Portugalczyków? Na pewno nie ja. Przypomnij może. Bojówki to grasują, resoviackie w Rynku.

Jeżeli Ola wróciła już z bufetu to odpowiem. Rzeszowski oddział GW pisał o tym rzekomym pobicu. Link do tego kłamliwego artykułu wkleiłem na tym forum w innym temacie chyba. Dla Ciebie artykuły z centrali z Czerskiej to rzetelne źródło. Więc proszę bardzo.


           
Post 30 wrz 2017, o 15:09
 Re: Rozmowy o emigracji
Uczestnik GP
Uczestnik GP
Avatar użytkownika

Dołączył: 20 kwi 2003, o 00:24
Skąd: z rzeszowa, ze stali
Posty: 1330

Zobacz profil 
kamyk napisał(a):
Na tym forum również czytałeś o tym, że po ulicach Rzeszowa grasują bojówki ONR i MW, polscy żołnierze Portugalczyków biją itd.

kamyk napisał(a):
Jeżeli Ola wróciła już z bufetu to odpowiem. Rzeszowski oddział GW pisał o tym rzekomym pobicu. Link do tego kłamliwego artykułu wkleiłem na tym forum w innym temacie chyba. Dla Ciebie artykuły z centrali z Czerskiej to rzetelne źródło. Więc proszę bardzo.
:banana: Najpierw sam wklejasz link, a potem wmawiasz wszystkim że można o tych bzdurach na forum poczytać :wysmiewacz: :kielb_pala:


           
Post 30 wrz 2017, o 16:24
 Re: Rozmowy o emigracji
Reprezentant kraju
Reprezentant kraju
Avatar użytkownika

Dołączył: 18 sty 2005, o 18:08
Posty: 556

Zobacz profil 
Postep widac, juz bez obelg i amatorskich psychoanaliz. Potrafisz, brawo.
O tajemniczym biznesmenie z Bielska - Bialej moglas przeczytac na tym forum? Moglas. Na podstawie zrodla jakim byly sf.pl, tak?
Czepiactwo nieuzasadnione.


           
Post 1 paź 2017, o 10:37
 Re: Rozmowy o emigracji
Legenda
Legenda
Avatar użytkownika

Dołączył: 29 sie 2004, o 11:25
Skąd: Sydney
Posty: 7547

Zobacz profil 
Cytuj:
Jasiek albo kręcisz i Cię nieźle fantazja ponosi


No popatrz, przedstawilem przyklady, gdzie Polska wydaje sie miec podobne problemy jak Irlandia (i nie tylko, bo przeciez problemy z nastolatkami czy dziecmi sa na calym swiecie, wiec podobne rzeczy zdarza sie w USA, Australii, Nowej Zelandii, Iranie, Kongo, Brazylii czy Chinach), a ty juz mowisz, ze ja krece i ponosi mnie fantazja. :lol: Tymczasem problem z mlodzieza i dziecmi jest wszedzie. Problem w tym, ze te 20 - 30 lat temu, gdy bylismy nastolatkami, nie zdawalismy sobie sprawy, ze w oczach owczesnych 30 - 40 latkow wygladalismy dokladnie tak samo, jak w naszych oczach wygladaja ci obecni nastolatkowie. Tez bylismy glosni w autobusie czy pociagu, nieposluszni, uparci itp. Mam troche znajomych w Indiach, Chinach, Brazylii, UK czy USA... i okazuje sie, ze wiele z tych problemow wystepuje wszedzie.

Cytuj:
Kilkaset osób przyjedzie do Polski i w ciągu kilkunastu dni nie spotyka je tyle złego co Ciebie w ciągu godziny.


Ja ci opisalem pare sytuacji z generalnie dosc pozytywnego pobytu (tyle ze z kiepskim jedzeniem), aby opisac ci, jak ogromne roznice kulturowe z Australia zaobserwowalem w kwestii transportu i obslugi klienta oraz ze nie tylko w Irlandii dzieci i mlodziez sie zle zachowuja.

Cytuj:
Zupełnie zzachodziałeś. Widzę, że całkowicie przestawiłeś układ pokarmowo-trawienny na to zachodnie-modyfikowane coś co nazywają nie wiem czemu "bread". Nic dziwnego, że z żoną mieliście problemy z typowym polskim chlebem pszennym.


To w koncu ten chleb w Polsce jest zytni czy pszenny? Zawsze mi sie wydawalo, ze zytni, a pszenne sa bulki.

"Zzachodziales" :lol: Podoba mi sie to okreslenie. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe, ale w wiekszosci zachodnich krajow je sie albo bulki albo taki wlasnie tostowy chleb, a polski chleb jest popularny jedynie w Polsce, wzglednie tam, gdzie jest duza wspolnota Polakow. Tego w Polsce sprobowalem, zjadlem pare kawalkow... i od razu przestawilem sie na bulki - niezle, ale nie widze roznicy z tymi w Australii. Moja zona - Chinka z pochodzenia - w ogole chleba czy bulek nie lubi (jak zreszta wiekszosc Azjatow), obojetnie czy w Polsce czy w Australii, wiec na sniadanie robila sobie chinska zupke. Ja akurat przestawilem sie na chleb tostowy juz 14 lat temu, poniewaz lubie sie najesc tym, co jest na chlebie, a nie samym chlebem. W Polsce, ktora przez lata byla biedna, nie bylo za bardzo co na ten chleb czesto wlozyc, stad kultura solidnego chleba, choc obecnie takich problemow juz nie ma (chyba). Nie zmienia to faktu, ze w Australii jest bardzo duza kultura "Sandwiches and wraps", ktore albo robi sie na czyms w rodzaju sztangli (tzn. podluznych bulek) albo zawijanych w tortilla, pita czy cos podobnego. Lubie tak jedne jak i drugie i chetnie zjem kanapki w roznej wersji. Moze byc w wersji australijskiej tzn. wymieszane skladniki, moze byc w wersji polskiej np. z sama szynka czy z sama kielbasa czy z bialym serem i pomidorem, a moze byc jeszcze w innej np. na kanapce z tostera czy tez w odkrytej tu w Australii w wersji z avocado i tunczykiem.

Tak swoja droga... moj syn zaraz po powrocie do Australii chcial cos zjesc. Kupilem mu pare nalesnikow z McDonalda, zjadl dwa razy wiecej niz zwykle (jedyny kraj z tego typu nalesnikami podczas tej podrozy to bylo UK). Gdy w domu poprosil o kanapke, zapytalem go, co na niej chce, a on bez zastanowienia mowi "Vegemite" (odpowiednik angielskiego Marmite). Nie zebym byl fanem Vegemite - zjadliwe, ale wole zdecydowanie inne rzeczy. Trudno jednak malego nie zrozumiec - podczas podrozy Vegemite nigdzie nie bylo, bo produkt jest tylko w Australii, typowy dla lokalnego rynku.

Cytuj:
Jasiek trzeba było zajadać się tym polskim chlebem do woli i zabrać trochę do Australii.


Jedno slowo komentarza: YUCK! Moge raz na jakis czas zjesc w ramach ciekawostki, ale na tym sie to konczy.

Cytuj:
Zostaw taki chleb na jakiś czas i zobacz co z niego zostanie. Polski chleb pszenny po prostu szczerstwieje, ten spleśnieje i zamieni się w maź.


Wybacz, nie mam zylki chemika. :lol: Nie widze powodu, aby przeprowadzac powyzszy eksperyment. Moj australijski chleb zazwyczaj zostaje w domu nie dluzej niz tydzien i nic mu nie moge zarzucic. Jest co prawda duzo lepszy, gdy jest swiezy, ale jak trzeba, to wrzuca sie go do tostera czy robi na nim zapiekanki podobne do tych z Rzeszowa (tyle ze w wersji np. wedlina + ser a nie pieczarki + ser).

Cytuj:
Do łez bawi mnie ten zachodni styl życia (fit, healthy....) który kończy się na tym, że ładują w siebie produkty typu low fat, sugar free. Wieczorne bieganie wzdłuż zakopconej ruchliwej ulicy, take away od Chińczyka, który ładuje tony glutaminianu sodu w jedzenie co po prostu czuć. Oczywiście do pracy to już trzeba samochodem, nawet jak jest to dystans 1 km.


No popatrz... a mogles sie czegos od nich nauczyc, bo to co opisales, bije Polske na glowe. Azjatycka kuchnia jest jedna z najzdrowszych na swiecie, dlatego bardzo duza czesc mojej diety przez te lata stala sie azjatycka (tyle ze robiona w domu, a nie take-away). I wlasnie dlatego przed ta europejska podroza, wiedzac, ze bedziemy lecieli z Polski, zrobilem kilkudniowy stopover w Singapurze, gdzie udalo nam sie nadrobic braki zywieniowe z Polski (chodzilo glownie o warzywa). Niesamowicie nam ulzylo na zoladkach, bo kuchnia w Singapurze duzo blizej jest australijskiej niz ta w Polsce.

Jadam produkty low fat czy sugar free (a czasem i takie, ktore nie sa, ale prawde mowiac, nie bardzo mnie ich "zdrowotnosc" przekonuje). Ja natomiast lubie podczas przerw w pracy przejsc dosc zdecydowany krokiem pare okrazen wokol naszego budynku... a jest to dystans 600 metrow, wiec przy moich standardowych 6 okrazeniach wychodzi ponad 3.5 km tylko podczas przerw. Nie wiem, czy powietrze jest tam zdrowe, bo czesc budynku jest blisko ruchliwej drogi, ale wiem, ze tak czy inaczej pozwala mi to rozprostowac kosci, troche sie poruszac i odstresowac. W ramach zdrowego jedzenia codziennie w pracy jadam saladke owocowa, ktora przygotowujemy w domu, na kazda obiado-kolacje czyli tzw. dinner obowiazkowo mamy zielone warzywa np. bok choi, ton choi, brokuly, baklazany, a czasami bardziej znane w Polsce ogorki czy pomidory.

Nie widze nic zlego w podjechaniem do pracy samochodem 1km. Wystarczy, ze w twojej pracy w dowolnym momencie moga wyslac cie na tzw. business meeting na drugim koncu miasta, a wtedy nie bedziesz bral transportu publicznego czy wracal sie ten kilometr po samochod, tylko bedziesz go chcial miec pod reka. Jesli niesiesz ciezka torbe z notebookiem czy narzedziami codziennie do pracy, to dla twojego wlasnego kregoslupa, innych kosci i miesni lepiej bedzie te ciezka torbe kazdego dnia podwozic zamiast nosic.

Cytuj:
Na porodówkach tutaj widać zawsze kto jest z Polski lub Europy Środ-Wschodniej. Dzieciaki karmione piersią. Rząd irlandzki od lat prowadzi kampanię zachęcającą matki do naturalnego karmienia, ale nie przynosi to dobych rezultatów. Statystyki poprawiają im właśnie młode Polki.
W tym względzie, Irlandia jest daleko w tyle za krajami Afryki.


Ciekawe. W AU jest ogromne parcie na karmienie piersia i chyba im to niezle dziala. Ale moj syn akurat byl wykarmiony formulami, bo moja zona nie miala pokarmu. Jedyne, co zauwazylem, ze po takiej formulce dziecko lepiej spi, a do tego (nie wiem, czy to tylko moj syn, czy ogolna zasada), ma bardzo dobrze rozwinieta odpornosc organizmu.

Wracajac do chleba i piekarni... ja nie mam zwyczaju kupowac chleba typu "freshly baked in store today", ale faktycznie uswiadomilem sobie dzieki twojemu artykulowi, ze Coles kiedys to robil. Szczerze watpie, ze robia to teraz, choc kto tam ich wie. W kazdym razie ja od paru lat kupuje marke Tip Top. https://en.wikipedia.org/wiki/Tip_Top_Bakeries

Cytuj:
A i pamiętaj Jaśku, że jak będziesz w domu gościł jakiegoś żyda albo muzułmanina to broń Boże, nie częstuj ich tym chlebem, bo mogą, a raczej na pewno obrażą się.


Tu sie nie obraza. Najwyzej go po prostu nie tkna, wzglednie z musu zjedza, jesli nie bedzie nic innego co lubia.

Cytuj:
Pięknie to Jasiek ująłeś. To się nazywa mniejszym zróżnicowaniem poglądów takim, że poglądy Magdaleny Środy zostałyby uznane za akceptowalne, mieszczące sę w granicach debaty, a spokojnych Marka Jurka czy Jarosława Gowina za homofobiczne, dzielące, nienawistne, rasistowskie i faszystowskie.


Wszystko rozbija sie o to, jak te poglady sa prezentowane. Nie widze powodu, dlaczego pogladow, ktore zakladaja, ze z homo jest cos nie tak, ze to jakas choroba czy zboczenie, nie nazwac nienawistnymi czy homofobicznymi. Nie mowiac juz o jednym z wpisow tutaj na tym forum w tej dyskusji, ze za 20 lat bedzie "przymus homo", ktory zrozumialem, ze panstwo bedzie przymuszac ludzi, zeby z hetero stali sie homo. :lol:

Nie zmienia to faktu, ze lepiej jest pozwolic takim ludziom pokazac swoje poglady. Mozna im po prostu powiedziec, co powiedziec chca, a narod sam zdecyduje. Gdy 20 lat temu Pauline Hanson krzyknela w australijskim senacie, ze "Australie zaleje roj Azjatow", nacja ja wysmiala i przez nastepne 20 lat Pauline sie juz do senatu nie dostala. Gdy po 20 latach sie dostala, jedna z kobiet z jej partii rzucila jakis glupi tekst o gejach i lesbijkach, a ze Pauline jest na "Yes", to wyrzucila ja z partii. Jakaz wiec ogolna radosc zapanowala w Australii, gdy okazalo sie, ze owa wyrzucona pani byla Azjatka. No i zaczelo sie wyszydzanie Pauline... ze 20 lat temu przewidywala "roj Azjatow", a teraz jej wlasna partie zalal roj Azjatow. :lol:

Ta sama Pauline podczas moich europejskich wakacji postanowila wejsc do Senatu ubrana w burke, ktora kupila na ebayu, zeby pokazac jak latwo kobieta w burce moze sie tam dostac i jakie to jest niebezpieczne. I znow - sama sobie na siebie ukrecila bata, bo komentujaca Australia stwierdzila w wiekszosci, ze dzieki Pauline po raz pierwszy widzimy zalete burki tzn. Pauline powinna nosic ja obowiazkowo przez caly czas, dzieki czemu nie bedziemy musieli jej ogladac. :lol:

Cytuj:
Tę tolerancję i otwartość do debaty to widać tu na każdym kroku co prowadzi do do tego aby doprowadzić do tzw. "mniejszego zróżnicowania poglądów".


Sa rzeczy, gdzie te debate i otwartosc powinno sie ograniczyc lub zminimalizowac. Pewne rzeczy trzeba po prostu przymusic. Swietnym przykladem jest kampania antyszczepionkowcow - od lat to samo. Ludzie wymyslili sobie, zeby nie szczepiac dzieci i udowadniaja, jakie to zle te szczepionki sa. Szkoda, ze nie pomysla o innych dzieciach, ktore z powodu tego, ze przebywaja w towarzystwie tych nieszczepionych, narazone sa na zdrowotne niebezpieczenstwo. Dlatego w takim przypadku nie widze miejsca na debate - dzieci po prostu maja byc szczepiane i juz. To samo widze z homo... zwiazki homo sa juz od lat rozpoznawane w wielu krajach w wersji de facto (tzw. konkubinat), dlatego zalegalizowanie cywilnych malzenstw w tej kwestii niepotrzebnie podlega jakiejkolwiek dyskusji. Ta zmiana juz dawno miala miejsce, teraz rozbija sie o mozliwosc formalizacji. W Australii bylo z tym ogolnie za duzo zabawy, pozniej trafil sie premier katolik, ktory w przeszlosci chcial byc ksiedzem, ktory obecnie juz premierem nie jest, ale dalej prowadzi kampanie, aby to powstrzymac i puszcza glupie teksty typu "to jest tylko czasowa moda, wiec nie warto sie tym przejmowac". Dyskusji natomiast nalezy poddac, dlaczego przy tych kampaniach dochodzi do agresji, ktora przeradza tolerancje w rasizm. Takie cos nigdy nie powinno miec miejsca. Tak samo, rozumiem debate w krajach, gdzie zwiazki homo de facto nie sa rozpoznawane badz ogolnie konkubinat nie ma statusu prawnego.

Cytuj:
Raz obejrzałem sobie dokument w irl telewizji o irlandzkich nastolatkach. Pierwszy przykład nastolatka. Oczywiście rzekomy gej i jego łzawa historia. Jak tego nie nazwać jak nachalną propagandą.


Nie widze zadnej nachalnej propagandy w pokazaniu nastolatka geja z lzawa historia. Ja mam od lat dosc stabilne poglady na temat malzenstw homo (tzn. jestem na tak, bo wedlug mnie nikomu to w zaden sposob nie szkodzi) i nie zmieni je lzawa historia nastolatka geja jak i lzawa historia nastolatka maltretowanego przez geja.

Nalezy sie lekkie sprostowanie odnosnie obecnego stanu glosowania w Australii. Na te chwile ocenia sie, ze 57 - 63% glosuje na "Yes", 15% na "No", a reszta nie chce podac swoich pogladow.

_________________
Regards from Sydney
Jasiek vel. Dom J.

"We all change. When you think about it, we're all different people, all through our lives. And that's ok, that's good. You've gotta keep moving. So long as you remember all the people that you used to be" - Dr Who, "The Time of the Doctor"


           
Post 1 paź 2017, o 12:14
 Re: Rozmowy o emigracji
Medalista GP
Medalista GP
Avatar użytkownika

Dołączył: 23 kwi 2006, o 15:29
Skąd: przybyszówka
Posty: 2238

Zobacz profil 
Cytuj:
Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe, ale w wiekszosci zachodnich krajow je sie albo bulki albo taki wlasnie tostowy chleb, a polski chleb jest popularny jedynie w Polsce, wzglednie tam, gdzie jest duza wspolnota Polakow.

mylisz sie , we francji zwykly chleb jest tak samo popularny jak tostowy i jest go kilka rodzajow np. kukurydziany czy z orzechami wloskimi

_________________
"Obrazek

http://www.youtube.com/watch?v=5DxhXflwC8I

OSTAFA NIE CZYTAM


           
Post 1 paź 2017, o 15:54
 Re: Rozmowy o emigracji
Uczestnik GP
Uczestnik GP
Avatar użytkownika

Dołączył: 20 kwi 2003, o 00:24
Skąd: z rzeszowa, ze stali
Posty: 1330

Zobacz profil 
kamyk napisał(a):
Postep widac, juz bez obelg i amatorskich psychoanaliz. Potrafisz, brawo.
O tajemniczym biznesmenie z Bielska - Bialej moglas przeczytac na tym forum? Moglas. .
Zero postępu intelektualnego u ciebie. Nic nie zrozumiałeś, cierpliwa jestem i powtórzę raz jeszcze. Po kolei, patrz uważnie
1. Wklejasz info o pobiciu Portugalczyków
2. Twierdzisz że ludzie głupoty wypisują na forum np. o pobiciu Portugalczyków, co takie zdarzenie nie miało miejsca
Jak już to opanujesz, to jeszcze wytłumacz co ma wspólnego z tym biznesmen z Bielska Białej?


           
Post 1 paź 2017, o 23:58
 Re: Rozmowy o emigracji
Legenda
Legenda
Avatar użytkownika

Dołączył: 29 sie 2004, o 11:25
Skąd: Sydney
Posty: 7547

Zobacz profil 
Cytuj:
we francji zwykly chleb jest tak samo popularny jak tostowy


Dzieki za sprostowanie. Po wizycie w Paryzu i przyjrzeniu sie np. Carrefour na Rue Des Martys w okolicach Pigalle (tak, tak, wiem, niezbyt piekna okolica) mialem wrazenie, ze kroluja bagietki i podluzne bulki, a chleby sa mniej popularne. No i oczywiscie nalesniki. :D

W Paryzu mialem problem ze znalezieniem restauracji, ktora by serwowala zabe i slimaki. Ostatecznie udalo mi sie w jednym z pubow na Rue Du Faubourg Montmarte i zabie udka sa rewelacyjne, natomiast moja zona mowi, ze slimaki w Chinach lepiej jej smakowaly niz te w Paryzu (Chinczycy serwuja zarowno slimaki jak i zabe). Ja slimaka sprobowalem i przypominal mi seafood, ktorego wielkim fanem nie jestem (z wyjatkiem krewetek, ktore uwielbiam). Zaba przypominala mi troche przepiorke. Ktokolwiek jedzie do Francji, polecam pobawienie sie ich kuchnia, jak rowniez sprobowania ich nalesnikow - rewelacja. Zaskoczyla mnie liczba sklepow z owocami czy warzywami - na samym Rue Des Martys, kolo ktorego byl moj hotel (Grand de Turin), bylo ich chyba z 5. Jedno co bym o tej okolicy powiedzial - ktos moglby troche odremontowac budynki, zeby wygladaly powiedzmy tak czysto jak Wieden czy nawet rzeszowski rynek.

_________________
Regards from Sydney
Jasiek vel. Dom J.

"We all change. When you think about it, we're all different people, all through our lives. And that's ok, that's good. You've gotta keep moving. So long as you remember all the people that you used to be" - Dr Who, "The Time of the Doctor"


           
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w temacie  [ Posty: 216 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Narzędzia



Skocz do:  

Uprawnienia

Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów



Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

Original style by phpBBservice.nl & New Design style by ZeNaNLi